Leczenie atypowego, podłużnego złamania korony zęba siecznego przez zespolenie ze sobą odłamów – opis przypadku
lek. dent. Joanna Bednarek, dr n. med. Aleksandra Hilt
MISTRZOWIE STOMATOLOGII
PRAKTYKA
PERYSKOP
PO GODZINACH
MISTRZOWIE STOMATOLOGII
PRAKTYKA
PERYSKOP
PO GODZINACH
Jest absolwentem Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz byłym pracownikiem Katedry i Zakładu Protetyki i Implantoprotetyki Stomatologicznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Od początku swojej kariery związany jest z Kliniką Stomatologiczno-Medyczną „Med-Oral” w Rumi. Swoją edukację podyplomową kontynuował głównie poza granicami kraju, m.in. w Niemczech, Hiszpanii oraz USA. Ukończył pierwszą edycję Programu Implantologicznego odbywającego się w Mediterranean Prosthodontic Institute (Hiszpania) oraz na University of North Carolina (USA).
Uczestniczył w kursach podnoszących kwalifikacje na University of Southern California w Los Angeles (USA) oraz w klinice dr. Johna Koisa w Seattle (USA). Każdego roku uczestniczy czynnie w konferencjach i kongresach, prezentując swoje osiągnięcia kliniczne w formie wykładów i plakatów (m.in. EAO 2014, 2015, 2016). Jako pierwszy Polak ukończył prestiżowy program P3, na którym szkolą się młodzi wykładowcy z wielu państw, organizowany we Frankfurcie nad Menem (Niemcy). Jest autorem licznych publikacji ukierunkowanych na rozwiązania CAD/CAM, stosowane w protetyce i implantoprotetyce. Prowadzi prelekcje zarówno w kraju, jak i za granicą. Od 2016 roku piastuje stanowisko Wiceprezydenta Polskiej Akademii Stomatologii Estetycznej.
Jest pasjonatem nowoczesnej stomatologii i stale dąży do idealnego uśmiechu swoich pacjentów. Prywatnie jest tatą bliźniaków, Piotra i Macieja. Ponadto fanem szybkich samochodów, kolarstwa szosowego oraz fotografii.
Panie Doktorze, dlaczego stomatologia, jak to wszystko się zaczęło?
Na samym początku mojej drogi w ogóle nie była brana pod uwagę. Od wczesnej młodości zafascynowany byłem architekturą. Do zawodu ostatecznie przekonała mnie mama, która jest świetnym chirurgiem szczękowo-twarzowym. Z perspektywy czasu absolutnie nie żałuję decyzji, wręcz przeciwnie. Mam dużo bardziej bezpośrednią pracę – wciąż projektuję, jednak są to uśmiechy moich pacjentów.
Które momenty na etapie kształtowania się Pana stomatologicznej tożsamości były przełomowe?
Takich momentów było naprawdę wiele. Czasem były to rozmowy z osobami, które w pewien sposób mnie zainspirowały, czasem świetne szkolenia, które zmieniły wizję, filozofię bądź podejście do pracy, czasem bliska osoba, która poklepie po plecach, kiedy próbujesz czegoś nowego. Ale tak naprawdę, gdy kochamy to, co robimy, nie musimy się zastanawiać nad tym, czy jesteśmy ukształtowani, czy nie…
Jak dziś nawigować po świecie stomatologii, skąd Pan czerpie inspirację?
W obecnej dobie inspiracje są wszędzie. Zarówno rynek szkoleniowy, internet, jak i social media przepełnione są wieloma informacjami. Sztuką jest wybrać te wartościowe. Szczególnie ważne jest to u osób zaczynających swoją przygodę stomatologiczną. Nie wszystko, co widzimy i słyszymy jest zawsze właściwe. Umiejętność wyboru jest ciężko definiowalna i przychodzi z czasem.
Czy łączniki indywidualne, którym poświęca Pan sporo uwagi, są kluczem do długotrwałych efektów leczenia?
Tak, mówię to z pełnym przekonaniem. Ale same łączniki to nie wszystko. Liczy się podejście, któremu poświęcam bardzo dużo czasu w swoich wykładach, czyli jak leczyć, żeby unikać powikłań w implantologii. Jasne algorytmy postępowania w określonych warunkach. Artykuły tego numeru „e-Dentico“ zawierają dużo informacji na ten temat. Patrzenie przez pryzmat długoterminowych efektów jest wiedzą, która wymaga dokumentacji, skupienia i pokory, jednak efekty i radość pacjentów po latach są fantastyczną nagrodą.
Nie jest tajemnicą, że najwyższe standardy estetyczne wymagają czasu. Jak udaje się Panu przekonać pacjenta do podjęcia kompleksowego leczenia, które wymaga zarówno czasu, jak i współpracy z lekarzem?
Najważniejsza jest rozmowa z pacjentem o jego oczekiwaniach, potrzebach. Kształtujemy swego rodzaju wizję, którą ja jako lekarz prowadzący podejmuję się spełnić. Droga do osiągnięcia efektu wiedzie często pod górę, wymaga wielu wyrzeczeń od pacjenta i wielu godzin pracy od lekarza. Jednak widok ze szczytu jest zawsze najpiękniejszy. A szczery uśmiech moich pacjentów to właśnie takie moje osobiste szczyty, które zdobywam z największą przyjemnością.
Interdyscyplinarne leczenie nabiera coraz większego znaczenia. Na czym opiera Pan swój dialog z zespołem? Jaki jest podział ról i odpowiedzialności?
W stomatologii XXI wieku to lekarz protetyk jest dyrygentem całego leczenia. Z jednej strony to duża nobilitacja, z drugiej ogromna odpowiedzialność. Jedyną słuszną koncepcją leczenia jest leczenie kompleksowe, dlatego tak ważne jest dobranie odpowiedniego zespołu, któremu można zaufać na każdym z etapów leczenia. Komunikacja powinna opierać się na wzajemnym poszanowaniu doświadczeń, zrozumieniu wzajemnego stylu pracy i podejścia do leczenia.
Znalazł się Pan w gronie najbardziej uznanych polskich stomatologów, którzy dzielą się swoją wiedzą z Czytelnikami „e-Dentico”. Czy czuje się Pan już Mistrzem w swoim fachu?
Nie. Pomimo iż to ogromna nobilitacja, to nie czuję się Mistrzem. Robię to, co kocham i co sprawia mi autentyczną radość. Część Mistrzów poprzednich edycji to moi serdeczni znajomi i jestem pewny, że wielu z nich ma właśnie takie podejście. Prawdopodobnie fakt, że większość z nas prowadzi wykłady, kursy, ma swoje platformy wymiany doświadczeń dla innych lekarzy, stawia nas w odrobinę innym świetle.
Nawiązując właśnie do wykładów i kursów – czy praca z pacjentem, czy szkolenie daje Panu więcej satysfakcji?
Jedno i drugie daje mnóstwo satysfakcji. Dywersyfikacja tych aktywności w rozsądnych proporcjach jest najważniejsza. Niewątpliwie możliwość prowadzenia wykładów to dla mnie siła do jeszcze bardziej wytężonej pracy. To inspiracja do podnoszenia poprzeczki w metodach leczenia, fotografii oraz samej prezentacji.Przekraczanie granic geograficznych to jednocześnie okazja do poznawania fantastycznych specjalistów, ciekawych, często odmiennych punktów widzenia, doświadczeń, czasem również problemów. Pojawienie się na kongresach międzynarodowych i prezentowanie swoich algorytmów postępowania oraz efektów pracy to spełnienie własnych ambicji propagowania polskiej stomatologii na świecie.
W zeszłym roku został Pan wybrany na Wiceprezydenta Polskiej Akademii Stomatologii Estetycznej. Jak postrzega Pan swoją rolę i wpływ na kształt tego stowarzyszenia?
PASE to naprawdę fantastyczna organizacja, którą tworzą niesamowici ludzie. W świecie, gdzie często tematy komercyjne i sprzedaż za wszelką cenę zaczynają dominować, wartością PASE pozostaje niezmiennie pełne skupienie na wartości naukowej. Propagowanie topowej, światowej wiedzy, wyszukiwanie najciekawszych wykładowców to nasz stały kierunek, którego zwieńczeniem jest coroczna Konferencja Naukowa PASE.
Jednak nowy Zarząd wybrany w grudniu to powiew świeżości i ogromne chęci do działania. Możecie się Państwo spodziewać wielu nowych aktywności, nad którymi prace już trwają. Ze swojej strony chciałbym zapewnić, że PASE nie jest zamkniętą organizacją, a chętną do przyjęcia nowych członków w swoje szeregi. Członków, którzy chcą dążyć do doskonalenia się i wyznaczania nowych granic w stomatologii.
Panie Doktorze, jakie plany na przyszłość?
Ze swojej perspektywy widzę nadal dużą potrzebę i głód wiedzy z zakresu protetyki i implantoprotetyki, którymi zajmuję się na co dzień. Wiedzy spójnej, zamkniętej w logiczne algorytmy postępowania, jednak opartej nie tylko o praktykę, ale również wiedzę udokumentowaną naukowo. To bez wątpienia pomysł, który już jest po części realizowany.
W drugiej połowie roku mam zamiar przedstawić nowy projekt szkoleniowy obejmujący kompleksowe podejście do implantoprotetyki. Jestem pewien, że będzie to coś wyjątkowego.
lek. dent. Joanna Bednarek, dr n. med. Aleksandra Hilt
lek. dent. Martyna Osiak